blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2009-08-31

雲南十八怪 18 dziwactw Yunnanu V erkuai/erkuaj

粑粑當餌塊
na placki mówi się "kawałki przynęty".

Takiej wędkarskiej. Uwielbiam kawałki przynęty, dałam się złapać. Do przyrządzenia używa się ugotowanego ryżu, który następnie się mocno ubija, aż powstanie coś podobne do dużego białego obłego kamienia. Często do zwykłego ryżu dodaje się dla koloru ryż fioletowy. Z mocno lepkiego i rozciągliwego ciasta można wyrabiać różne cuda; najpowszechniejsze metody wykorzystania ciasta to jego forma pocięta i ugotowana - czyli makarony wszelkiej maści - oraz pieczona na ruszcie - czyli "naleśniki", zazwyczaj posmarowane słodko-ostrą pastą i nadziewane pączkami youtiao.

Jest to jedno z moich ulubionych dań śniadaniowych, zwłaszcza zimą. Naprawdę, opieczony, cieplusieńki kawał ryżowego ciasta, dobrze doprawiony, aromatyczny i sycący wypadał w zimie zdecydowanie korzystniej niż wszelkie kanapki...
O innych daniach z erkuajami w roli głównej na pewno jeszcze opowiem. Kocham je bowiem nad życie!

2009-08-27

2009-08-22

Historia milosci niemozliwej

Czyli "Ali i Nino" Kurbana Saida (oczywiscie to jego pseudonim literacki; nie moglby wydawac pod wlasnym nazwiskiem, ale jesli kogos to bardzo interesuje, to niech zajrzy na anglojezyczna wiki). Ali to chlopiec z muzulmanskiej arystokratycznej rodziny, Nino to gruzinska ksiezniczka, chrzescijanka. Oboje mieszkaja w Baku, w ktorym Zachod miesza sie ze Wschodem, a ksiezniczka chodzi z siostra Alego do klasy. Po wielu perypetiach pobieraja sie oni i...
No wlasnie. To, co w ksiazce najwazniejsze, to podkreslenie, jak trudno sie dogadac ludziom z roznych kultur. Dopoki sa w Baku, wszystko jest ok, bo ludzie tam sa przyzwyczajeni do reprezentantow roznych kultur. Ormianie, Persowie i Gruzini nauczyli sie zyc w przyjazni pod ciezka reka Rosjan. Milosc jest trudna, ale mozliwa. Co jednak dzieje sie z ksiezniczka, gdy wyjezdzaja do ortodoksyjnej Persji, w ktorej kobiety paraduja li i jedynie w czadorach, a mieszkaja w haremach i widuja tylko inne kobiety i eunuchow? Co sie dzieje z Alim, gdy trafia na przyjecie dla europejskich dyplomatow?
Jedynym wyjsciem jest mieszkanie w Baku. Problem w tym, ze przewalki wojenne z poczatku XX w. nie pozwalaja im zyc w spokoju w jednym miejscu...
Nie, nie konczy sie happyendem :P Ale to nie dlatego ksiazka jest wspaniala. Wspaniala jest, bo jest w niej klimat zrozumienia i wspolczucia dla tych trudnych zwiazkow, w ktorych milosc nie wystarcza, w ktorych wypracowany z trudem kompromis moze runac w jednej chwili, gdy okaze sie, ze dziedzictwo i krew zwycieza rozsadek...
***
Wszyscy pewnie wiedza, jak trudna byla dla mnie ta lektura.

Ide myslec...

2009-08-18

雲南十八怪 18 dziwactw Yunnanu IV

Nastepne cztery dziwactwa tak naprawde dotycza jednego i tego samego: pogody. Klimat jest w Yunnanie lagodny, na Kunming mowi sie "miasto wiecznej wiosny" i ze niby cztery pory roku wiosnie podobne (四季如春), ale obcy nie dowiedza sie, ze jest i drugie porzekadlo - jak zadeszczy, bedzie zima - bo w tym samym wiosennym podobno Kunmingu faktycznie jak leje, to NIGDY nie jest to cieply kapusniaczek, za kazdym razem wymusza uzycie jakichs cieplych ubran... No ale dla calej reszty swiata - czyli dla wszystkich innych Chinczykow, u ktorych pogoda niezazbytnia, Yunnan i tak jest cudowny pogodowo...

四季衣服同穿戴

przez okragly rok mozna nosic takie same ubrania

Chinczycy faktycznie tak robia (z wyjatkiem shellokiconych dziewczat w bialych kozaczkach i futerku Myszki Miki); na Europejczykow nie dziala. Ja zima zakladalam gruuuuube skarpety, wiele warstw odzienia (wygladalam jak Esme mniej wiecej, tylko troche mniej czerni) i zapijalam sie ciepla herbatka, bo bez niej bym zamarzla. Najgorsze, ze nigdzie (od domow prywatnych przez szpitale, szkoly i urzedy) nie ma ogrzewania... :( Ale Chinczycy chodzili wowczas w T-shirtach i w japonkach. Bo Chinczycy przed zimnem chronia brzuch, a nie stopy i rece, co mnie prywatnie wydaje sie nie tyle bzdura (ich sprawa, co robia), ale raczej okrucienstwem wzgledem wlasnych zziebnietych konczyn...

東邊下雨西邊曬

na wschodzie pada, podczas gdy na zachodzie skwarzy

Pogoda jak to w gorach - nigdy wychodzac z domu nie wiesz, czy bedzie slonecznie czy opadowo. To dlatego caly Kunming jest upstrzony sklepami parasolniczymi i stoiskami naprawy parasolek. Nawet w spozywczaku mozna kupic parasole. Synoptycy sie staraja, ale...

四季鮮花開不敗

Swieze kwiaty kwitna okraglutki rok

Serio. Nawet w zimie. Bo w zimie nic nie zamarza.

整年都有好瓜菜

Calutenki rok dostepne sa swieze warzywa

Yunnanczycy podsmiewaja sie troche z Chinczykow z Polnocy, ze oni to z warzyw nic poza rzepa nie maja, a w zimie musza jesc kiszonki. Poczulam sie nieco urazona, bo przeciez w Polsce tez sa zimy, ale jemy warzywa. Tyle, ze zgodnie z chinska filozofia jedzenia, powinno sie jesc to, co rosnie w zasiegu 100 km od miejsca, w ktorym zyjesz. Czyli nasze hiszpanskie pomidory i wloskie kapusty powinnismy omijac z daleka, o cytrusach nawet nie wspominajac...

2009-08-16

taka niby zdrowa

ta kuchnia chinska. Gotowanie wedlug zasad pieciu przemian i w ogole taichi kuchenne. I co? I przed wyjazdem do Chin bylam i chudsza, i zdrowsza. Oczywiscie, tycie to wynik przerzucenia sie z jezdzenia na rowerze na pingponga i siedzenia na necie zamiast na basenie. Ale to, ze cholesterol mi skoczyl do poziomu podwyzszonego ryzyka, to juz kwestia smazenia w Chinach WSZYSTKIEGO. Bo przeciez pieczywa prawie nie jadlam, masla nie kupowalam, bez przerwy zarlam owoce i warzywa. Ale jesli warzywa w chinskiej knajpie to nigdy na surowo. Czasem na parze, zazwyczaj obsmazone i uduszone. W chinskim fastfoodzie nie bylam ani raz. Nie zarlam serow i majonezu (no, z malymi wyjatkami). Wiec jednak trzeba uwazac...
Kochani moi, jadacy w tamte strony - w ciagu miesiaca nic Wam sie nie stanie. Ale jesli jedziecie na rok - pilnujcie sie bardzo, zeby Wam ta przezdrowa chinska kuchnia nie zaszkodzila...

2009-08-15

przetwory-potwory

To wszystko przez tego glupiego sasiada. Ma stary sad, bardzo stary. Sliwki najrozmaitsze, jablka, gruszki, jezyny. Nieogrodzone.
Po dziesieciu sloikach dzemu z mirabelek i siedmiu z renglod, a przed nastepnymi z brzoskwin i po codziennym kompocie/musie wieloowocowym (tylko z tych owocow, co to juz koniecznie trzeba zuzyc, bo sie zepsuja) stwierdzam, ze nadaje sie na pania domu. To nie to, ze umiem przecierac sliwki, ze umiem pasteryzowac i inne takie. Po prawdzie - zadna sztuka. Nie, tajemnica nie w UMIENIU, tylko w LUBIENIU. Ja moge stac trzy godziny nad garem z mirabelkami i przecierac przez sito az zostana same pestki. Po tych trzech godzinach budze sie z letargu i nawet mnie rece nie bola, choc normalni ludzie miewaja po czyms takim odciski. Ja moge stac nad garem i mieszac te cukrzone owocki, coby nie przywarly. Ja moge nakladac lyzka wazowa dzem do sloikow az do znudzenia - i jeszcze sie z tego ciesze. Wlasciwie moglabym zostac zawodowa przetwornica :)
To moge juz wyjsc za maz?...

2009-08-14

火把節 Święto Pochodni

To jedno z najważniejszych świąt kalendarza yijskiego. Odbywa się 24/25 dnia szóstego miesiąca księżycowego - taka drobna sinizacja. Mniejszość Yi ma bowiem swój dziesięciomiesięczny kalendarz, w którym to wyglada całkiem inaczej. Jednakowoż w zasadzie cały Yunnan nauczył się Święta Pochodni od Yi - i tak na przykład mniejszość Bai też się w te dni dobrze bawi; postępujaca zaś sinizacja wymusiła dopasowanie obchodów święta do tradycyjnego kalendarza Hanów.
Yi czczą ogień, nic więc dziwnego, że w najważniejszy dla nich dzień roku zapalają pochodnie i ogniska, widoczne z wielu kilometrów. Zbierają się i piją, tańczą, a gdy noc się kończy, niejedna para wraca z romantycznej przechadzki po lesie. Tradycyjny taniec, podczas którego młodzi mają okazję okazać sobie uczucie to ten znany z milionów zdjęć, podczas którego chłopcy w równym rządku przytupując grają na yijskich trójstrunnych lutniach, a dziewczęta wybijają rytm obcasami i klaskaniem, przymilając się z naprzeciwka... On jej daje słodycze, ona, jeśli go polubi, oddaje alkohol; a potem starszyzna przymyka oczy na fakt, że młodzi udają się w stronę pól kukurydzianych...
Punktem kulminacyjnym jest pojawienie się Bóstwa Ognia w towarzystwie wiernych sług; Yi padają na kolana i proszą o pomyślne zbiory, o szczęście i opiekę. To właśnie szaman w stroju Ognia zapala najwyższe ognisko - największą z pochodni.
Pochodnie będą płonąć trzy dni i noce, ku czci Ognia, ale i przeciw robactwu, które by mogło nadpsuć tony przygotowanego wcześniej żarcia. Te trzy dni służą tańcom, śpiewom, jedzeniu i piciu; nie chadza się do pracy, do kuchni, nawet do sypialni raczej ciężko. Z obowiązków to właściwie tylko jeden: czcić przodków obfitymi ofiarami (krowy i świnie) i zapraszać pozostałe na ziemi części ich duszy do wspólnej zabawy, i prosić o opiekę...
Dlaczego, choć trzy dni żrą nieprawdopodobne ilości wszystkiego, nie tyją? Bo każdego wieczora przechadzają się z pochodniami od domostwa do domostwa, od ogniska do ogniska, by każdego domownika każdej chałupinki każdziusieńkiej malutkiej wioski wciągnąć do zabawy. To nieprawda, że w Chinach nie ma karnawału :P
Gdybym była teraz w Yunnanie, zapewne wylądowałabym w Kamiennym Lesie - czyli dystrykcie autonomicznym mniejszości Yi, bądź w wiosce mniejszościowej. W obu miejscach Święto Pochodni odbywa się z wielką pompą; nie ma Yi i nie ma turysty, którzy by sobie pozwolili na opuszczenie tej uroczystości.
Ale jestem tutaj i gdy odbieram od kolejnych Yi mejle z pozdrowieniami, serce mi się kraje...

mam slawnych Przyjaciol!

Wystarczy kupic ostatni "Przekroj", by sie przekonac, ze fachowa interpretacja zmian zachodzacych w spoleczenstwie japonskim jest autorstwa...
No wlasnie. Sami sobie kupcie "Przekroj" ;)

2009-08-12

...

Tak, wiem, ze moj blog sie zchinszczyl nieprzytomnie w ciagu ostatniego roku. Ale to nie znaczy, ze chocby o ulamek mniej kocham Tajwan, MOJA wyspe, miejsce, w ktorym nauczylam sie, czego pragne dla siebie w przyszlosci. Dlatego serce uwiezlo mi w krtani na wiesc o tajfunie zblizajacym sie do wyspy. Moj Prywatny Tajwanczyk mieszka przeciez na poludniu Tajwanu...

Pisal potem do mnie. Ze probowal dojechac do domu rodzicow, ale autostrada uszkodzona i samochody dachami do spodu, duzo krzyczacych ludzi i sluzby ratunkowe, ktore nie mogly juz w niczym pomoc... Zawrocil i z dusza na ramieniu wydzwanial do swojej wioski - moze i tym razem sie uda?
Udalo sie. Rodzice maja hodowle krewetek - zalane pola oczywiscie trzeba bedzie doprowadzac do porzadku, ale straty nie beda az tak dotkliwe. W domu wszyscy zdrowi.

Mozna latwo wyguglac, ile tajfunow o jakiej sile nawiedza rokrocznie Tajwan. Straty zawsze sa, ale zwykle rzadowi udaje sie dopomoc Kowalskim i Nowakom. Zwykle ginie niewielu ludzi. Zwykle ceny warzyw wzrastaja nieznacznie. Nie wiem, jak bedzie tym razem - Tajwan na pewno sobie poradzi, choc dla mnie, Polki mieszkajacej w bezpiecznym kraju, wszystko to wydaje sie mocno nierealne.

A przeciez nadal, zawsze i na wieki wiekow amen marzyc bede o Tajwanie jako o mojej "wyspie szczesliwej", moim malym prywatnym raju...

2009-08-09

siatkowka

Przerznelysmy, ale dopiero w piatym secie. Zaden wstyd. Nie pomogl nam nawet groznie wygladajacy Kaczor. Zabila nas ofensywa Wang Yimei.
Czulam sie idiotycznie nie wiedzac, komu u licha kibicowac w tej siatkarskiej wojnie polsko-chinskiej...
中國女人打排球打得好, 打敗我們啦。 特別王小姐的球很難接。
昨天我又乖乖的感覺 - 不知道應該為波蘭隊加油或者為中國隊加油……